Zapomniany fragment

Oczy. Są wielkie, brązowe i cholernie nieobecne.

Kiedy spogląda w lustro wie już, że zrobiła źle. Nie powinna zgadzać się na tę misję. Po pierwsze – ze względu na niego, po drugie dlatego, że cała ta Operacja zakończenie to czyste szaleństwo. Znaleźć snajpera w środku dwumilionowego miasta w noworoczną noc to rzecz prawie niemożliwa. Poprawia kamizelkę kuloodporną, granatowy taktyczny mundur, sprawdza kaburę. Wszystko jest w porządku. Ostatnie spojrzenie na swoją twarz – bladą ze zmęczenia i dziwnego strachu, który towarzyszy całej tej chwili.

Gdy wychodzi z łazienki czeka na nią dwóch ludzi. Czarne garnitury, pistolety dyskretnie wystające spod marynarek, krótko przystrzyżone włosy – służby specjalne. Z jakiegoś powodu wszystko to przestaje ją dziwić. Alex nigdy nie był zwyczajnym facetem, nawet jak na najemnika, ale ostatnimi czasy wydarzenia z jego udziałem zawsze mają nietuzinkową oprawę.

– Witam pani porucznik – wyższy z agentów spogląda na nią zimnymi piwnymi oczami. Zero emocji. Pełen profesjonalizm. Odpowiada mu skinieniem głowy. – Zdaje sobie pani sprawę z powagi sytuacji? Nie możemy dopuścić do udanego zamachu na mera – agent wręcza jej brązową teczkę – Tutaj są dane obiektu pani porucznik.

Wszystko dzieje się szybko. W ciągu sekund. Skinienie głowy, mężczyźni odchodzą bez słowa. Dziewczyna udaje się do drugiego w kolejności pancernego samochodu kolumny. Miejsce dowódcy jest zawsze ściśle określone. W teczce jest mapa z zaznaczonym punktem, podstawowe dane osobowe i zdjęcie… Ich wspólne zdjęcie sprzed lat.

Nie może uwierzyć. Skąd oni je wzięli? Przecież zniszczyła wszystko. Każdą pamiątkę. A teraz? Teraz nie może powstrzymać łez cicho płynących spod ciężkich ochronnych gogli. Ściska w dłoniach maleńką fotografię – dwoje uśmiechniętych ludzi na tle wojskowego gaza. Połączyła ich wtedy przyjaźń, miłość, praca. Połączyła ich wojna – ze wszystkim złym i dobrym, co ze sobą niosła. Połączyła… Zdawało się na zawsze.

Czas się żegnać – myśli w duchu… Rozkaz to rozkaz. Poza tym jest mu to winna – za całe zło, które jej wyrządził. Pora się żegnać kochany – powtarza cicho. Ale nie wyrzuca zdjęcia.

Drzwi drugiego pancernego pojazdu zamykają się z trzaskiem, kolumna rusza z piskiem opon. – Jaki jest właściwie cel tej misji pani porucznik – pyta młody policjant siedzący obok. – Jedziemy po śmierć, naszą albo jego – odpowiada mu mrużąc brązowe oczy.

Podziel się: