Wspomnienie egzorcysty

Minęły lata od kiedy to wszystko się zaczęło, od tej nocy 16 grudnia. Ta moja mała walka, która powoli dobiega końca. Niestety.
One odchodzą. Wszystkie, po kolei… I wcale się z tego nie cieszę, ani trochę.

Czym jest egzorcysta, który nie umie odszukać demonów? Który zapomniał już jak należy się z nimi obchodzić? Czym jest? Kawałkiem mięsa, niepotrzebnego mięsa… Ja już nie potrafię. Nie umiem ich zatrzymać, okiełznać. Przez te wszystkie lata straciłem wiarę, że to wszystko ma sens i tę iskrę, która kiedyś dodawała mi splendoru. Raz było lepiej, raz gorzej ale zawsze było jakoś… A teraz jest nijak. Cicho, spokojnie i smutno. Nawet licho nie śmieje się już do mnie szyderczo na progu domu.

Jak mawiają w interesie tego, kto walczy jest to, by miał wrogów. Kiedy ich nie masz to wypadasz z interesu. Chyba przyszła pora, by pogodzić się z tym stanem rzeczy. Przestać podejmować żałosne próby i spokojnie usiąść w fotelu. Zestarzeć się i umrzeć. Ani lepszym ani gorszym niż jestem teraz.

Podziel się: