Wróżba

Ostatnia na blat niewielkiego stolika spadła Śmierć. Wróżka z niesmakiem spojrzała na karty leżące  tuż przed nią. W dusznej suterenie panowała grobowa atmosfera. Esmeralda próbowała stawiać Tarota już po raz trzeci, siedzący przed nią mężczyzna niecierpliwił się, a wynik był ciągle ten sam.

– Mam powiedzieć panu całą prawdę, czy po prostu mówić? – rzuciła w końcu nieznajomemu prosto w twarz. Młody chłopak wydawał się nie wzruszony. Oczy utkwione miał w pustce gdzieś za nią, a zmęczona twarz nie wyrażała żadnych emocji.

– Niech pani powie wszystko. Dziś i tak nic to nie zmieni – zaśmiał się serdecznie. Dziwne, pomyślała wróżka. Chcąc, nie chcąc zaczęła tłumaczyć co mówią karty…

– Wielkie Arkana to podróż przez nasze życie młody człowieku. Od Głupca do Świata pokonujemy ją z każdym dniem i każdą minutą. – Esmeralda patrzyła na niego pełna lęku i obaw. Nie mówi się ludziom złych rzeczy, ale takiego układu kart nie widziała jeszcze przez długie lata wróżenia – pan wiele ma już za sobą i wszystko, co minęło nie powtórzy się już nigdy. Szczególnie te dwie szanse, które dostał pan od losu – twarz młodzieńca zmieniła się, posmutniała. Siedział teraz przed nią pełen obaw.  – Karty nie zostawiają złudzeń, nie zrobił pan dobrego użytku z szans…

– A teraz? Co czeka mnie w przyszłości? – klient przerwał jej wywód. – Nie widzę przyszłości. W pana przypadku karty mówią tylko o tym, co było. Nie wiem, co się wydarzy – Esmeralda spojrzała na niego niepewnie. Co raz mniej podobała się jej ta wizyta.

Siedzący przed nią młody człowiek bezceremonialnie zebrał karty ze stołu, odebrał jej resztę talii,  przetasował i wyciągnął po kolei Głupca, Wisielca, Sąd Ostateczny, Maga, Papieża i w końcu Śmierć. Znów to samo, po raz czwarty dzisiaj. – Co to oznacza? – spojrzał na cygankę wzrokiem nieuznającym sprzeciwu. – Że umrze pan niebawem – odpowiedziała przerażona.

On wiedział przemknęło jej wtedy przez myśl. Nie przyszedł tutaj po poradę. Karty bały się go tak bardzo, że nie pokazały przyszłości, która mogła go czekać. Żadnych opcji, innych dróg, żadnych rozwiązań. A on znał już swoją przyszłość. Młodzieniec zabrał ze sobą ostatnią kartę. Uśmiechnął się do cyganki ciepło, po czym wyszedł bez słowa.

Sierpniowy wieczór był ciepły i pachnący. Małe miasto, uśpione i pełne niewinnego spokoju zdawało się otulać go i uspokajać. Nie myślał o przepowiedni i słowach cyganki. Nie myślał o śnie. Doskonale wiedział, że wszystko było prawdą. Szkoda tylko, że nie będzie mógł się pożegnać. Chociaż z tymi dwoma porażkami.

– Do widzenia – rzucił pod nosem przechodząc przez ulicę. Rozpędzony samochód pojawił się znikąd. Kierowca nawet nie zahamował, kiedy poturbowany pieszy opadł na ziemię tuż za jego zderzakiem. Chłopaka znaleźli po kilku godzinach. W ręku trzymał Śmierć.

Podziel się: