Tag: wiersz

Zima

Jest coś w zimie
W oczekiwaniu życia
Wstrzymanym oddechu
Gdzieś w szarości zmierzchu

Jest coś w zimie
Odbicie od dna
Tuż przed skokiem ponad toń
W obcy życia świat

Jest coś w zimie
Niepokojącego
Jak nasze pragnienie
Spokoju i ciszy

Jak cmentarza szept
Co koi wiarą
Że śmierć jest jedyną przystanią

Podziel się:

Przedwiośnie

Przedwiośnie – ta pora roku inna
Jak lato oczekiwanie, jak zima sen
I ciepło wspomnień wśród szronu żalu
W tym parku, co dawno za nimi

Przedwiośnie – ten czas dziwny
Pierwszy z ostatnich dzień
Pierwszy dla wiosny, ostatni
Dla marzeń i słów

Przedwiośnie – okrutnie żywe
Nieustępliwe w dążeniu do szczęścia
Swojego własnego – kosztem innych
Choćby cudownych zimowych pejzaży

Przedwiośnie – słów naszych brzemię
Przynosi lato przez wiosnę idące
I szczęście zadusza kłosem traw
Dlatego tylko, że nie jest jego.

Podziel się:

Zza kości i kart

Nie czekają na nas światy
I dni w słońcu zatopione
Nie zaśpiewa koń skrzydlaty
Nie zaskrzeczy złota wrona

Nie czekają na nas drogi
Którym tylko stopy znane
Elfów i krasnali srogich
W bój idących przez poranek

Nam już tylko szare pola
Bruk i beton, cegieł stosy
Nam tylko już wygnanych rola,
Nas W zwykły bezsens wiodą losy

Nam marzenia, nie pałace
Nam słów balsam, nie przygody
Tylko czasem dusza widzi
Gdzieś wiszące mgieł ogrody

Tu myślami uciekamy
Gdzie nie wolno nam się chować
My – sieroty swoich czasów
My, ta awangarda „wczoraj”

Podziel się:

Klejnoty

Rubiny płoną ogniem żywym

I chłodne światło ślą diamenty

W toń oczu Twoich nieszczęśliwych

W te mroczne, czarne firmamenty

Otwierasz rękę, na niej sztylet

Któż dzisiaj zna go, że przeklęty

Modlitwy, słowa, znaczeń tyle

Że teraz nawet on jest teraz święty

Gdzieś ponad smutku kotarami

Tam, chen daleko w wyobraźni

Istniejesz Ty, która mnie mamisz

I pchnięciem swym pozbawiasz jaźni

Już gaśnie ogień wśród klejnotów

I zimny blask też blaknie z wolna

Nie będzie więcej rozmów, godów

Zostanie tylko pieśń… I wola.

Odchodzisz piękna moja zjawo

Zabierasz z sobą broń zatrutą

Zostawiasz trupa w szarej jawie

Odkładasz duszę gdzieś pod suknię.

Biegniesz przez pola moich marzeń

I przez stworzone Ci krainy

Idziesz do martwych wyobrażeń

By prawdę poznać, nie przyczyny.

Lecz mało Tobie krwi i smutku.

Mało i zemsty i kochania.

Ty giniesz sama – pomalutku,

Słuchając myśli żywych grania.

Podziel się:

Interlekutor

Czasem i bogowie
Milczą zawstydzeni
Czasem aniołowie
Śpią miast służyć ziemi
Czasem prawdy trudne
Lepiej milcząc mówić
Często prościej umrzeć,
Niż z życiem się trudzić.

Czasem w rzek wyschnięte
Schodzimy koryta
Czasem też na ścieżki
O które nie pyta… Nikt.
Poza duchami przesytu i lęku.
Gdzie nic poza pustką,
Nieistnieniem dźwięku
Nie ma.

Czasem słońce wschodzi.
Trudno pytać kiedy.
Czasem dzwony biją.
Długo pytać komu.
Czasem próżno szukać
Dla miłości domu.

Podziel się: