Popołudnie

Jestem przerażony

Lepką ciszą lipcowego popołudnia

Nieznośną pustką starego domu

Który znam jak własną kieszeń

A z niedowierzaniem odkrywam

Każdego dnia schizofrenicznej samotności

Że ominąłem w nim tyle szczegółów.

 

Tyle życia, które już nie żyje.

 

A cisza i popołudnie trwają nadal

Podobnie jak dom, ze swoim trupim świadectwem

Podobnie jak ja w przerażeniu.

 

Bo wiem, że oni umarli obok mnie.

 

Podziel się: