Tag: początek

Przywrócenie

Po kilku miesiącach nieobecności mój Blog wraca do Was drodzy czytelnicy. Oficjalne otwarcie już niebawem, a najbliższe kilka dni potraktuję jako testowy okres dla nowej konfiguracji.

Poza zewnętrzną zmianą wizerunku witryna przeszła gruntowną przebudowę techniczną, która na dobrą sprawę jeszcze nie została ukończona. W planach jest uruchomienie kilku dodatkowych funkcjonalności, w tym tych znanych z poprzedniej wersji strony.

Ogłaszam więc – rozpoczynamy testy. Tymczasem trzymajcie rękę na pulsie i czekajcie na oficjalne uruchomienie bloga.

Podziel się:

Alex is back

Zdawało jej się, że już raz tutaj była. – To niedorzeczne – pomyślała szybko, ładując broń. Mer nie żył, w mieście panował chaos. Przed policją stała jedyna szansa ukarania mordercy – tu i teraz.
Dowodziła niewielkim oddziałem, który bezszelestnie przemykał pod fasadą starej kamienicy. Weszli po schodach, strzał musiał paść z wysoka. – Ostatnie piętro – rzuciła i siódemka komandosów ruszyła do akacji. Nagle stanęła jak wryta. – Tamte drzwi – wskazała palcem i biegiem ruszyła przez korytarz. Wiedziała. Nie wiadomo skąd i dlaczego wiedziała, że właśnie tam go znajdzie. Wywarzyli drzwi. Wpadła do środka i zawahała się. Alex?! To nie możliwe, każdy tylko nie on. Ta chwila nieuwagi kosztowała ją życie. Postać po drugiej stronie pokoju obróciła się błyskawicznie. Nawet nie poczuła bólu. Ciepło w okolicach serca, odpływała w światło. Kiedy otworzyła oczy otaczał ją krąg postaci.
– To, co mamy, nie wystarczy – rzucił gniewnie wysoki jasnowłosy mężczyzna.
– Nie możemy cofnąć czasu bliżej niż do momentu jej śmierci – odparł bezradnie człowiek, który kogoś jej przypominał. Kogoś, kto żył dawno temu.
– Musi istnieć jakiś sposób Dżibril! Nie ma sytuacji bez wyjścia – stojąca w kącie postać o hebanowej cerze zdawała się emanować spokojem.
– Nawet gdybyś wydarł z niej duszę Lucyferze, niczego nie zdziałasz – blondyn teatralnie opadł fotel.
Chociaż chciała się odezwać nie mogła zrobić niczego. Poczuła tylko jak coś wdziera się do jej myśli –inna jaźń, potężna i mroczna. Zemdlała.
Lucyfer rozmyślał. W pamięci dziewczyny było za mało wspomnień. Zdjęcie spłonęło, a Lokiego uśmiercili gdzieś podczas czyśćcowej bitwy. Pośród nieśmiertelnych pozostało niewielu, którzy jeszcze opierali się bezbrzeżnej rządzy walki – archaniołowie, arcydiabły, kilka demonów i garstka magów. Musieli znaleźć rozwiązanie bardzo szybko, inaczej świat rozpadnie się w ciągu najwyżej stulecia. Potrzebował czegoś, co obudzi jej wspomnienia. Nie miejsc i zdarzeń tylko rzeczy.
– Pora wrócić na Ziemię Panie Objawień – wychodząc z cienia Niosący Światło z niesmakiem spojrzał na lewitującą po środku pokoju duszę.
– Po co chcesz tam iść? Niczego nie znajdziemy. On umarł tutaj, a ona zniszczyła wszystkie pamiątki, jakie po nim miała.
– Choć raz nie bądź taki sceptyczny. To nasza ostatnia szansa. – diabeł otworzył portal, gestem zaprosił anioła do drogi…

***

Kiedy złamał laskę był pewny, że umrze. I rzeczywiście, w pierwszej chwili tak się czuł – rozsypywał się jak piasek. A potem nastała ciemność. Spadał w mroczą otchłań. Na początku było przyjemnie – uczucie zawieszenia, błogości. Później przyszła niepewność, a kiedy stracił rachubę czasu zaczął się obłęd. Zdawało mu się, że leci w dół latami i przebył już tysiące kilometrów.
We wszechogarniającej czerni powoli zapominał – imienia, tożsamości, przeszłości. Stawał się tabula rasa i gdy zalało go światło z ulgą pomyślał o upragnionym końcu…
– Twoim końcem był pierwszy z wyborów Alexie – już nie spadał. Stał pośrodku mlecznobiałej nieskończoności, a głos rozsadzał mu głowę.
– Przecież moja dusza się rozpadła. Umarłem w czyśćcu – pomyślał. Dezorientacja. Aniołowie? Magowie? Czarty?
– Bóg, głupcze – padł na kolana rażony tymi słowami – Możesz wątpić w moje istnienie, ale to ja cię wybrałem. – Alex nie wiedział, co powinien zrobić. Absolut go przerażał, pożerał i wypełniał. Tymczasem głos znów odezwał się gdzieś w jego świadomości – Tak, człowieku. Umiem czytać w myślach, stwarzać światy, niszczyć istnienie i zmieniać los. Potrafię to wszystko, czego boisz się teraz. Ale to nie jest ważne. Twoja droga nie mogła skończyć się wraz ze śmiercią. Wtedy zaprzeczyłbym sobie. Przeszedłeś pierwszy test.
Wszystko ucichło, mleczna jasność zaczęła szarzeć, a zakrywany przez nią świat nabierał ostrości. Stał na cmentarzu – dziwnie znajomym. Nieopodal dwie postacie gorączkowo rozkopywały jedną z mogił.
Poznał Gabriela i Lucyfera. Nagle zrozumiał czyj to grób – Jej. Kochał ją, nienawidził, przeklinał, zabił, ale nie chciał pozwolić, by stała się częścią wyrafinowanej gry nieśmiertelnych. Odruchowo sięgnął po broń.
To już kiedyś się zdarzyło.
– Brawo, świetny refleks… Na imię mi Dżibri… – Tamta kamienica, obrazy mignęły mu w pamięci, przed oczami miał znów cmentarz. Zmierzył, wycelował do jednego z kopiących.
– Zastanów się! Daję ci szansę! -Dziękuję, nie skorzystam… – Strzelił do opartego o nagrobek anioła. Ten znów cofnął się – dokładnie jak wtedy…

Podziel się: