Tag: opowiadanie Mikołaja Niedbały

Nad piękną modrą rzeką

Skrzypcowe tremolo i nieznośny, wręcz natarczywy róg. Idealny sygnał do dobycia szabli. Tak, szabli, nie szpady… Dobrego polskiego oręża – kościuszkówki. Mam też husarską, ale jest za duża, nie będzie pasowała do taktu.

Wykonuję kilka machnięć, swobodnie rozgrzewając nadgarstki. Waltz rozkręca się.

Read More

Przez pokolenia

Nie zwykłem pisać listów czy dzienników. I choć będąc w Akademii stworzyłem wiele prac, to nigdy nie miałem potrzeby spisywania historii własnego życia i przemyśleń. Ani to dla potomnych, ani dla czczej zabawy. Teraz jednak dużo się zmieniło. Na tyle dużo, że zanim podejmę następny krok, powinienem chyba sam przed sobą podsumować swoje życie. I najlepiej zrobić to tu i teraz, jeszcze nim wyruszę do Indrol…

Read More

Wojna jest.

Wojna…

Wszędzie tylko wojna. Jedni ją przeklinają, drudzy wyśmiewają, inni jeszcze traktują jak zbawienną okazję do tego czy owego. Czasami mam wrażenie, że większość ludzi tutaj – na dole, żyje wojną od siedmiu pieprzonych lat. A przecież wojna trwała kilkanaście godzin. Przynajmniej dla większości z nas. Mój dziadek mawiał, że wojny najdłużej trwają dla polityków a najkrócej dla martwych żołnierzy.

Read More

Wybór kota

Ostatnio dużo myślę. O czym? Z pozoru o odebraniu sobie życia. Szkopuł w tym, że jestem kotem. Jak popełniać samobójstwo mając dziewięć żyć? Hurtowo? Synchronicznie? Nie myślę więc o samobójstwie w konotacji stworzonej przez homo sapiens, raczej o nowym początku, w innym miejscu i innym czasie.Read More

Ziemia potrzebuje krwi…

Duszne lato ’74 roku. Wielki Pullman leniwie sunie ulicami Kampali, czarny jak dusza najważniejszego z jego pasażerów. Obserwuję go do jakiegoś czasu. Samochód dyktatora porusza się niespiesznie, przerażeni ludzie czmychają w popłochu przed chromowanym grillem solidnej niemieckiej machiny. Read More