Tag: Mikołaj

Ofensywa duchów

Płatki zwiędłej białej róży.
Wokół paszczy nieistnienia

Otwieram bramę spisanych kłamstw
Pająki wspomnień spadają
Na miękką sieć nadziei
Rozpiętą między konarami sumienia
Na drzewie duszy

Ostatni zachód pierwszym wschodem
Dziwnego czasu martwych spotkań.

Podziel się:

Pokolenie

Nie wyrośliśmy z żadnej wojny.
Nie mamy korzeni w krzyku.
Otwarte usta mówią. Nie błagają.

Przed nami nie idą pochodnie.
Nie mamy za co jęczeć
Ani przez co umierać.

Z braku idei nazywamy się
dziećmi neostrady.

Podziel się:

Porównanie

Porównanie nie może być banalne.
By trwał tekst. Esencja duszy.

Skręcone kiszki problemów
Nie dadzą się wpisać
w geometrię jednoznaczności.

Poezja to zakaz istnienia
Wszystkiego, co oczywiste.

Pozostawione miejsca
Znane kamienie, nie znani ludzie
Poganiane czasem zmieniają się.
W rozpędzone kaskady bezimiennych świateł

Ale, kiedy zamykam oczy.
Miasto jest w sercu.

– Posen –
Podziel się:

Świst

Klątwa – myśli kładąc rękę na zimnym spuście.
Pocisk mknie przez mglistą nieskończoność.

Czerwona plama ostatniego uderzenia rozerwanego serca
zawisa na chwilę w powietrzu.

Nie ma klątw. Nie ma bogów. Są tylko sądy i wyroki.
Wykonane, bądź nie.
Sposób rozliczenia teraźniejszości, która jest już przeszła.

Lekarstwo na wątpliwości.

Podziel się:

Dziedzicu

Otwórz moje oczy…
Dziedzicu…
Otwórz moje oczy…
Sygnatariuszu cyrografów, sługo Mefisto…
Otwórz…
Ogniu stosów, świście kul…
Podaj mi rękę.
Wyciągnij mnie posłancu Gabriela.
Podnieś przyłbicę Ty – zgięty chwałą Świątyni i krzyża w czerwieni.
Abym mógł iść daleko ponad księgi.
By spojrzeć ponad woluminy, tomy, akta.
Odrzucając sygnatury i prawdy papieru.
Otwórz moje oczy – Europejczyku zapomnianej historii.

Podziel się: