Tag: Metatron

Obaj bogowie

Gdy zbyt długo patrzysz w otchłań, otchłań zaczyna patrzeć w ciebie – inkwizytor Amerson powtórzył pod nosem słowa mędrca żyjącego według legend, gdzieś u początków cywilizacji na Terze. Dzisiejsza masakra na planecie Karbat i klęska flotylli w układzie Terasiusa były dla niego niezwykle bolesne. Na męstwo Imperatora! – pomyślał, ilu jeszcze przyjaciół będzie musiał stracić nim skończy się ten szalony etap krucjaty? Ile jeszcze dusz zniknie z tego świata w niewyjaśnionych okolicznościach nim zrozumieją to, co Chaos postawił na ich drodze?Read More

Podziel się:

From now to past

Kosmos jest wielki i pusty, wiesz? Kosmos ma w dupie to, co robisz i dlaczego zachowujesz się tak a nie inaczej – komandor stał przed jednym ze swoich podopiecznych i spokojnym głosem odpowiadał na jego zarzuty. – Ani Flotylla ani ja nie mogliśmy wiedzieć do czego to doprowadzi.

Read More

Podziel się:

Rachunek sumienia

„Póki trwasz zamknięty w swojej pustce, możesz myśleć, że pozostajesz w kontakcie z Jednym, lecz gdy tylko zaczniesz coś tam byle jak lepić z gliny, choćby i elektronicznej, stajesz się demiurgiem, a kto trudzi się tworząc świat, bruka się błędem i złem.”

Mam jedynie nadzieję, że starczy mi zapału i chęci, by pisać tego BLOGa jak najdłużej, i że przewidywalność ludzkiego życia nie zabije jego magii…

Tak było. Dawno temu, gdy pisałem pierwszą w moim życiu notkę. Zdaję sobie sprawę, że światowy dzień blogowania to idiotyczny pomiot internetowej schizofrenii, niemniej jednak ta okazja nakłoniła mnie do pewnego krótkiego rachunku sumienia.

Po pierwsze – mój blog (bo choć całość istniała łącznie w trzech miejscach, to jest to ciągła opowieść logicznie i chronologicznie z sobą powiązana) przetrwał więcej, niż sam bym się po nim spodziewał. Kiedy w 2004 roku zamieściłem pierwszy wpis przekonany byłem o tym, że będzie to pomysł na jeden rok (czy może bardziej – na jedną znajomość). Niemniej, idea przetrwała i w tym roku obchodzić będzie szóste urodziny.

Po wtóre – cały ten blog jest dla mnie przede wszystkim zapisem tego, co zniknęło z mojego życia. Jakkolwiek takie stwierdzenie może wydawać się melancholijne, jednak tak na prawdę śledząc poszczególne wpisy ten właśnie aspekt najbardziej rzuca się w oczy. Na samym początku stronę regularnie czytało kilka bliskich mi osób. Dziś została jedna.Przyjaciółki, dziewczyny, koleżanki, przyjaciele – odchodzili po kolei, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Na chwilę pojawiali się inni, którzy także znikali i koniec końców jest tutaj pusto i cicho.

Podsumowując, tak by wpisać się w ideę święta wspomnianego na początku, chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy kiedykolwiek tutaj zajrzeli oraz osobie, dzięki której w ogóle zacząłem pisać (przepraszając ją jednocześnie za niespełnienie pewnej starej obietnicy). Mam nadzieję, że miną jeszcze lata, zanim to miejsce umrze. Choćby miało trwać w agonii, jak dziś.

Podziel się:

Zapomniany fragment

Oczy. Są wielkie, brązowe i cholernie nieobecne.

Kiedy spogląda w lustro wie już, że zrobiła źle. Nie powinna zgadzać się na tę misję. Po pierwsze – ze względu na niego, po drugie dlatego, że cała ta Operacja zakończenie to czyste szaleństwo. Znaleźć snajpera w środku dwumilionowego miasta w noworoczną noc to rzecz prawie niemożliwa. Poprawia kamizelkę kuloodporną, granatowy taktyczny mundur, sprawdza kaburę. Wszystko jest w porządku. Ostatnie spojrzenie na swoją twarz – bladą ze zmęczenia i dziwnego strachu, który towarzyszy całej tej chwili.

Read More

Podziel się: