Tag: Alex

Zapomniany fragment

Oczy. Są wielkie, brązowe i cholernie nieobecne.

Kiedy spogląda w lustro wie już, że zrobiła źle. Nie powinna zgadzać się na tę misję. Po pierwsze – ze względu na niego, po drugie dlatego, że cała ta Operacja zakończenie to czyste szaleństwo. Znaleźć snajpera w środku dwumilionowego miasta w noworoczną noc to rzecz prawie niemożliwa. Poprawia kamizelkę kuloodporną, granatowy taktyczny mundur, sprawdza kaburę. Wszystko jest w porządku. Ostatnie spojrzenie na swoją twarz – bladą ze zmęczenia i dziwnego strachu, który towarzyszy całej tej chwili.

Read More

Podziel się:

Wśród starych kartek

Just because soldiers are on the same side now doesn’t mean they always will be

Gdy Alex po raz pierwszy pojawił się w moim życiu było w nim źle. Przypadkowy tekst, notatka z imieniem. Alex – alegoria przeszłości stanął w  drzwiach, tuż za progiem wyobraźni. Na początku nie miał nic prócz imienia, ciemny pusty kształt w progu. Później zyskał oczy, historię, uczucia i smak – goryczy, pustki, ostatniej kartki z pamiętnika samobójcy. Powoli stawał się odbiciem mnie. Jak każda literacka postać niósł w sobie skazę, odłamek swojego twórcy. Przeżył kolejne przygody, pokonał ostatnich wrogów i umarł. Musiał umrzeć, bo za bardzo zaczynałem go lubić. A pisarz nie może zaprzyjaźnić się z książką – taki branżowy zabobon.

Read More

Podziel się:

I trochę dalej

– Uważam, że to zły pomysł – anioł w złotej zbroi wyglądał na zdegustowanego.
– Co znowu? – Gabriel nie potrafił zachować spokoju.
– Te układy z diabłami i magami. Są wbrew zasadom!
– Mam gdzieś zasady, dobro Stworzenia jest ważniejsze niż regulaminy. Dobrze wiesz, że nie mamy innego wyjścia Michale. Szczególnie teraz, kiedy wiemy, że wrócił.
Rozmawiali w jednej z prywatnych komnat Pałacu Spotkań Siódmego Nieba. Opustoszałe miasto za oknami było widomym znakiem zamieszania wśród nieśmiertelnych – wojna wciągnęła już niemal wszystkich pośrednich aniołów. Zostali tylko ci najsilniejsi.
Pan Objawień stanął przed trudnym zadaniem – od kiedy Alex wyskoczył jak diabeł z pudełka możliwość sojuszu z pozostałmi siłami przerodziła się w konieczność oznaczającą być albo nie być dla wszystkich.
– Doskonale wiesz, że Lucyfer nas zdradzi – wódz anielskich zastępów wyrwał Gabirela z zamyślenia.
– Tak, i dlatego potrzebuję Ciebie i Twoich żołnierzy. Musisz ubezpieczać to wszystko.itał
– A magowie? – Michał nie dawał za wygraną, studząc zapędy swojego interlekutora
– Z nimi nie będzie problemu. To służbiści więksi od ciebie. Jeśli się zgodzą, na pewno nas nie wyrolują. Mamy większe zmartwienia.
Pan Objawień wymownie spojrzał w kierunku najwyższego z budynków Siódmego Nieba – Wierzy Metatrona. Od kiedy Głos Boga oszalał i zamknął się na samym jej szczycie niebiosa były bardzo osłabione. Tymczasem, nie zanosiło się na jakiekolwiek zmiany w tym stanie rzeczy – Metatron od mileniów pozostawał w niewytłumaczalnym amoku, mówił niezrozumiale, rzadko w ogóle udawało się z nim porozumieć. A teraz Gabriel potrzebował go – jego mądrości, wiedzy i charyzmy.
– Tak, zgadza się. Bez niego będzie nam ciężko – Michał przygryzał dolną wargę. – Masz moje poparcie Gabrielu. – dodał po chwili z wahaniem – Ale tylko czasowe.
Aniołowie opuścili niewielkie pomieszczenie i udali się wprost do Sali Zebrań. Tam czekało na nich kilkunastu gwardzistów, którzy odeskortowali dostojników przez puste niebo wprost do portalu wiodącego ku czyśćcowi. Trwająca wojna przyniosła kilka znaczących zmian w trybie życia nieśmiertelnych – jedną z nich było to, że centra dowodzenia wszystkich sił przeniosły się wprost na pole bitwy. To tam podejmowano decyzje, ustalano pakty, tam toczyło się całe życie.
Czyściec przywitał ich stalowym niebem, nie mniej chmurnym niż oblicze Razjela, który wyszedł im na spotkanie. Książę Tajemnic tymczasowo dowodził niebiańską armią.
– To niedorzeczne! – po wysłuchaniu ustaleń archaniołów Razje wpadł w nieopisany gniew. – Nie będziemy paktować ze złem!
– Nie mamy wyjścia. W całym Wszechświecie została garstka nieśmiertelnych nieogarniętych wojennym szałem. Nie damy rady sami zatrzymać tej groteski. – Gabriel nie ustępował.
– I co z tego? Po co mielibyśmy cokolwiek zatrzymywać, przecież wiemy, że żadna ze stron nie wygra!
– Niczego nie rozumiesz Razjelu. Jeśli nie zakończymy tej wojny świat się rozpadnie. Zginie całe stworzenie, a my z nim! – Pan Objawień załamał ręce.
Razjel odwrócił się i powoli zaczął rozpływać na oczach towarzyszy. – Zapytam Metatrona – rzucił na pożegnanie.

Podziel się:

Alex is back

Zdawało jej się, że już raz tutaj była. – To niedorzeczne – pomyślała szybko, ładując broń. Mer nie żył, w mieście panował chaos. Przed policją stała jedyna szansa ukarania mordercy – tu i teraz.
Dowodziła niewielkim oddziałem, który bezszelestnie przemykał pod fasadą starej kamienicy. Weszli po schodach, strzał musiał paść z wysoka. – Ostatnie piętro – rzuciła i siódemka komandosów ruszyła do akacji. Nagle stanęła jak wryta. – Tamte drzwi – wskazała palcem i biegiem ruszyła przez korytarz. Wiedziała. Nie wiadomo skąd i dlaczego wiedziała, że właśnie tam go znajdzie. Wywarzyli drzwi. Wpadła do środka i zawahała się. Alex?! To nie możliwe, każdy tylko nie on. Ta chwila nieuwagi kosztowała ją życie. Postać po drugiej stronie pokoju obróciła się błyskawicznie. Nawet nie poczuła bólu. Ciepło w okolicach serca, odpływała w światło. Kiedy otworzyła oczy otaczał ją krąg postaci.
– To, co mamy, nie wystarczy – rzucił gniewnie wysoki jasnowłosy mężczyzna.
– Nie możemy cofnąć czasu bliżej niż do momentu jej śmierci – odparł bezradnie człowiek, który kogoś jej przypominał. Kogoś, kto żył dawno temu.
– Musi istnieć jakiś sposób Dżibril! Nie ma sytuacji bez wyjścia – stojąca w kącie postać o hebanowej cerze zdawała się emanować spokojem.
– Nawet gdybyś wydarł z niej duszę Lucyferze, niczego nie zdziałasz – blondyn teatralnie opadł fotel.
Chociaż chciała się odezwać nie mogła zrobić niczego. Poczuła tylko jak coś wdziera się do jej myśli –inna jaźń, potężna i mroczna. Zemdlała.
Lucyfer rozmyślał. W pamięci dziewczyny było za mało wspomnień. Zdjęcie spłonęło, a Lokiego uśmiercili gdzieś podczas czyśćcowej bitwy. Pośród nieśmiertelnych pozostało niewielu, którzy jeszcze opierali się bezbrzeżnej rządzy walki – archaniołowie, arcydiabły, kilka demonów i garstka magów. Musieli znaleźć rozwiązanie bardzo szybko, inaczej świat rozpadnie się w ciągu najwyżej stulecia. Potrzebował czegoś, co obudzi jej wspomnienia. Nie miejsc i zdarzeń tylko rzeczy.
– Pora wrócić na Ziemię Panie Objawień – wychodząc z cienia Niosący Światło z niesmakiem spojrzał na lewitującą po środku pokoju duszę.
– Po co chcesz tam iść? Niczego nie znajdziemy. On umarł tutaj, a ona zniszczyła wszystkie pamiątki, jakie po nim miała.
– Choć raz nie bądź taki sceptyczny. To nasza ostatnia szansa. – diabeł otworzył portal, gestem zaprosił anioła do drogi…

***

Kiedy złamał laskę był pewny, że umrze. I rzeczywiście, w pierwszej chwili tak się czuł – rozsypywał się jak piasek. A potem nastała ciemność. Spadał w mroczą otchłań. Na początku było przyjemnie – uczucie zawieszenia, błogości. Później przyszła niepewność, a kiedy stracił rachubę czasu zaczął się obłęd. Zdawało mu się, że leci w dół latami i przebył już tysiące kilometrów.
We wszechogarniającej czerni powoli zapominał – imienia, tożsamości, przeszłości. Stawał się tabula rasa i gdy zalało go światło z ulgą pomyślał o upragnionym końcu…
– Twoim końcem był pierwszy z wyborów Alexie – już nie spadał. Stał pośrodku mlecznobiałej nieskończoności, a głos rozsadzał mu głowę.
– Przecież moja dusza się rozpadła. Umarłem w czyśćcu – pomyślał. Dezorientacja. Aniołowie? Magowie? Czarty?
– Bóg, głupcze – padł na kolana rażony tymi słowami – Możesz wątpić w moje istnienie, ale to ja cię wybrałem. – Alex nie wiedział, co powinien zrobić. Absolut go przerażał, pożerał i wypełniał. Tymczasem głos znów odezwał się gdzieś w jego świadomości – Tak, człowieku. Umiem czytać w myślach, stwarzać światy, niszczyć istnienie i zmieniać los. Potrafię to wszystko, czego boisz się teraz. Ale to nie jest ważne. Twoja droga nie mogła skończyć się wraz ze śmiercią. Wtedy zaprzeczyłbym sobie. Przeszedłeś pierwszy test.
Wszystko ucichło, mleczna jasność zaczęła szarzeć, a zakrywany przez nią świat nabierał ostrości. Stał na cmentarzu – dziwnie znajomym. Nieopodal dwie postacie gorączkowo rozkopywały jedną z mogił.
Poznał Gabriela i Lucyfera. Nagle zrozumiał czyj to grób – Jej. Kochał ją, nienawidził, przeklinał, zabił, ale nie chciał pozwolić, by stała się częścią wyrafinowanej gry nieśmiertelnych. Odruchowo sięgnął po broń.
To już kiedyś się zdarzyło.
– Brawo, świetny refleks… Na imię mi Dżibri… – Tamta kamienica, obrazy mignęły mu w pamięci, przed oczami miał znów cmentarz. Zmierzył, wycelował do jednego z kopiących.
– Zastanów się! Daję ci szansę! -Dziękuję, nie skorzystam… – Strzelił do opartego o nagrobek anioła. Ten znów cofnął się – dokładnie jak wtedy…

Podziel się: