Kategoria: Poezja

Popołudnie

Jestem przerażony

Lepką ciszą lipcowego popołudnia

Nieznośną pustką starego domu

Który znam jak własną kieszeń

A z niedowierzaniem odkrywam

Każdego dnia schizofrenicznej samotności

Że ominąłem w nim tyle szczegółów.

 

Tyle życia, które już nie żyje.

 

A cisza i popołudnie trwają nadal

Podobnie jak dom, ze swoim trupim świadectwem

Podobnie jak ja w przerażeniu.

 

Bo wiem, że oni umarli obok mnie.

 

Podziel się:

Zakład

Umiera sam. Przegrał wyścig i teraz nie pozostało już nic poza pokłonieniem się śmierci.

A biedna Ami błąka się gdzieś po świecie. Biedna mała Ami i wiele innych, choć nie tak doskonałych

Jak Ona.

Zamyka oczy, te zmęczone stalowe oczy tak puste dzisiaj. Ten chłodny powiew, który omiata mu twarz jak pocałunek.

Ten powiew przypomina mu o kolejnej. Innej, jeszcze jednej. Której imienia nie pamięta, bo nie było ważne.

Podobnie jak Ami. Która też nie była ważna. Albo nie jest – bo teraz i wtedy zlały się w jedno. Jedno dzisiaj.

Otwiera oczy i spogląda przez szybę. Świat za oknem odbija się w pustych szkłach oczu. Bo przegrał.

P.s. damy jej na imię Tinúviel

Podziel się:

Panu Cogito

Strażnik Drzewa smętny

I drzewo – uschnięte

Konkluzja biblijnej złożoności

W jednym wyrazie

Śmierć

Kolejna, następna i jeszcze jedna

W pięknej scenerii Raju

Naszego życia.

Jak zwykle – bez fajerwerków

I bez pogrzebu

Bo duchów się nie chowa

A one ostatnie opuszczają

Raje naszych wspomnień

Podziel się:

Krótko i treściwie

Za stołem sprzed lat okrągłym
Nie siedzą już marzenia
Szklanice puste, okropne
niczym wyrzuty sumienia

Już wierszy pisać się nie da
Legendy przykrył kurz
Już baśni wymyślać nie trzeba
Publiczność dorosła już

Te rymy będą ostatnie
Taka piosenka zza snów
Te strofy i tak są puste
Nic nie wypełni ich znów

Nadzieja płomieniem skromnym
Oświetla stare wspomnienia
Tym wierszem, głupim, niemądrym
Żegnam błahe złudzenia

Podziel się:

Reqiuescat in pace

I wyszedł by nigdy nie wrócić
Choć żył jeszcze w stosach ubrań
Promieniach uśmiechu
Oczach błękitnych jak nadzieja na świętość

Choć ruszał pustą skorupą ciała
Umarł. Całe lata temu.

Podziel się: