Kategoria: Myśli

Rogalińska nostalgia

W weekend odwiedziłem rogaliński pałac Raczyńskich. Wyremontowany gigantycznym nakładem pracy i środków oddział Muzeum Narodowego pozostawił mnie z bardzo mieszanymi uczuciami. Z jednej strony byłem bowiem zachwycony magnacką potęgą tego miejsca a z drugiej nie pozwolono mi zapomnieć o muzealnej mentalności rodem z PRL, a cały czas człapało za mną widmo filcowych kapci.

Read More

Podziel się:

May the force be with you.

„The good fighters of old first put themselves beyond the possibility of defeat, and then waited for an opportunity of defeating the enemy” ten cytat z Sun Tzu  wydaje się idealnym podsumowaniem wrażeń po obejrzeniu nowego Star Wars. Dlaczego? Bo JJ Abrams  okazał się takim właśnie dobrym starym wojownikiem, który doskonale przemyślał strategię, nie przestraszył się pokładanych w nim nadziei i wygrał bitwę. Dając nam wszystkim kawałek porządnego kina okraszonego ogromną dawką geekowskiej miłości.

Read More

Podziel się:

Rachunek sumienia

„Póki trwasz zamknięty w swojej pustce, możesz myśleć, że pozostajesz w kontakcie z Jednym, lecz gdy tylko zaczniesz coś tam byle jak lepić z gliny, choćby i elektronicznej, stajesz się demiurgiem, a kto trudzi się tworząc świat, bruka się błędem i złem.”

Mam jedynie nadzieję, że starczy mi zapału i chęci, by pisać tego BLOGa jak najdłużej, i że przewidywalność ludzkiego życia nie zabije jego magii…

Tak było. Dawno temu, gdy pisałem pierwszą w moim życiu notkę. Zdaję sobie sprawę, że światowy dzień blogowania to idiotyczny pomiot internetowej schizofrenii, niemniej jednak ta okazja nakłoniła mnie do pewnego krótkiego rachunku sumienia.

Po pierwsze – mój blog (bo choć całość istniała łącznie w trzech miejscach, to jest to ciągła opowieść logicznie i chronologicznie z sobą powiązana) przetrwał więcej, niż sam bym się po nim spodziewał. Kiedy w 2004 roku zamieściłem pierwszy wpis przekonany byłem o tym, że będzie to pomysł na jeden rok (czy może bardziej – na jedną znajomość). Niemniej, idea przetrwała i w tym roku obchodzić będzie szóste urodziny.

Po wtóre – cały ten blog jest dla mnie przede wszystkim zapisem tego, co zniknęło z mojego życia. Jakkolwiek takie stwierdzenie może wydawać się melancholijne, jednak tak na prawdę śledząc poszczególne wpisy ten właśnie aspekt najbardziej rzuca się w oczy. Na samym początku stronę regularnie czytało kilka bliskich mi osób. Dziś została jedna.Przyjaciółki, dziewczyny, koleżanki, przyjaciele – odchodzili po kolei, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Na chwilę pojawiali się inni, którzy także znikali i koniec końców jest tutaj pusto i cicho.

Podsumowując, tak by wpisać się w ideę święta wspomnianego na początku, chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy kiedykolwiek tutaj zajrzeli oraz osobie, dzięki której w ogóle zacząłem pisać (przepraszając ją jednocześnie za niespełnienie pewnej starej obietnicy). Mam nadzieję, że miną jeszcze lata, zanim to miejsce umrze. Choćby miało trwać w agonii, jak dziś.

Podziel się: