Każdy dramat ma dwa końce

Naprawiam stare zegary.
Z najwyższą niechęcią.
Zgrabiałymi palcami
Majstruję w trybach,
Które nijak nie chcą pasować.
Do siebie. Nadgryzione czasem.

Bez wiedzy, z resztkami sprytu
Składam misterne serca
Zdezelowanych chronometrów.
Wskazówki mkną – do przodu, do tyłu.
Pchane konwulsyjnie rozedrganą sprężyną.

Południe, noc, dzień.
Wszystko jednocześnie
na wadliwych cyferblatach.

Nie ma kłamstwa.
Jest tylko pomyłka.
Śmiertelna niczym
rozpędzony sekundnik.

Podziel się: