Miesiąc: Lipiec 2011

Sparta

Odsłonięte lewe skrzydło, niefortunny ruch generała

Wydawało się, że wszystko jest ok.

Wszystko było dobrze na pierwszy rzut oka.

A tylko tyle wystarczyło. Ta drobna luka.

Tyle wystarczyło by dać szansę.

By przyjaciel znów mógł stać się wrogiem.

Choć nie wiemy jeszcze jak to się skończy, to pamiętamy Termopile.

I niech przechodnie powiedzą Sparcie,

jakiejkolwiek Sparcie, co tutaj umrze niebawem

Podziel się:

Wiersz pamięci

Była taka zima, kiedy zamarzły wszystkie marzenia

Był taki rok, kiedy nie nadeszło lato.

I byli oni w tamtym czasie,

Waleczni, głupi, przegrani.

 

Był taki rok, gdy wielu wypłynęło w morze,

Ale żaden nie powrócił,

choć wielu błagało żarłoczny ocean,

by nie zabierał ich dzieci.

 

I był taki rok, gdy stanęli przeciw sobie,

Bo nie widzieli innej drogi,

Gdy zgubili się, jak się zdawało by nie powrócić

I nie zobaczyć już nigdy twarzy wroga.

 

I jest taki czas, gdy ciszę wymowną przerywa wzrok jedynie…

Wzrok tego, który wie i pamięta, bo widział wszystkie te lata…

Podziel się:

Wspomnienie egzorcysty

Minęły lata od kiedy to wszystko się zaczęło, od tej nocy 16 grudnia. Ta moja mała walka, która powoli dobiega końca. Niestety.
One odchodzą. Wszystkie, po kolei… I wcale się z tego nie cieszę, ani trochę.

Czym jest egzorcysta, który nie umie odszukać demonów? Który zapomniał już jak należy się z nimi obchodzić? Czym jest? Kawałkiem mięsa, niepotrzebnego mięsa… Ja już nie potrafię. Nie umiem ich zatrzymać, okiełznać. Przez te wszystkie lata straciłem wiarę, że to wszystko ma sens i tę iskrę, która kiedyś dodawała mi splendoru. Raz było lepiej, raz gorzej ale zawsze było jakoś… A teraz jest nijak. Cicho, spokojnie i smutno. Nawet licho nie śmieje się już do mnie szyderczo na progu domu.

Jak mawiają w interesie tego, kto walczy jest to, by miał wrogów. Kiedy ich nie masz to wypadasz z interesu. Chyba przyszła pora, by pogodzić się z tym stanem rzeczy. Przestać podejmować żałosne próby i spokojnie usiąść w fotelu. Zestarzeć się i umrzeć. Ani lepszym ani gorszym niż jestem teraz.

Podziel się:

W przededniu wojny

Chociaż groby piach zapsypał,

tych co parli przez pustynię,

chociaż spokój dzisiaj w lasach

i powstańcy już nie giną

 

To nadejdzie czas pożogi,

mroczne noce krwawych wojen,

I nadejdzie nasz gniew srogi,

nas, co nie chcą żyć pokojem.

 

Bo wciąż żyją w nas żołnierze,

bo wciąż tęskno nam do lasu,

zardzewiałe miecze, zbroje

pora wyjąć nam zawczasu.

 

My wzniecimy tę pożogę,

i zbudzimy bohaterów,

Starych bogów trąby srogie

Dziś pokażą jak nas wielu.

Podziel się: