Miesiąc: Czerwiec 2011

Wspomnienie generała

Dziś, dwie dekady po zakończeniu Wielkiej Wojny, w końcu jesteśmy świadkami względnej stabilizacji. Kruchego ładu, wśród wielu trudnych pytań. A najważniejsze z nich dotyczą tego, kim tak naprawdę jesteśmy.

Kiedy powróciłem tutaj po dwudziestu latach, potraktowano mnie jak bohatera. Choć ja wcale się nim nie czuję. Mam na rękach krew ponad trzystu osób. Ilu dokładnie – tego nie wiem, przestałem liczyć w pewnym momencie. Ale każdą z nich widziałem, każdą poznałem i niemal suwerennie zadecydowałem o jej życiu i śmierci. Tak to już jest ze strzelcami wyborowymi.

Dzisiaj wracam jako bohater do świata, który dzięki mnie i mi podobnym dziś musi podnosić się z ruin.

Ale cóż mieliśmy zrobić? Wtedy, kiedy na Ziemi rozpętało się piekło nie pozostało na nic innego jak chwycić za broń. Kiedy teraz odbieram kolejne medale i przyjmuje wyrazy uznania zastanawiam się dlaczego tak naprawdę dziękuje się właśnie nam? Przecież mamy na rękach krew, przecież to z naszego rozkazu stary świat, może nie idealny, ale spokojny i poukładany, legł w gruzach.

Za całym tym nieszczęściem, za milionami sierot i wdów, stoi wyłącznie nasza wola i nasza chęć działania. Świadoma i niepohamowana w swoich rozmiarach, pełna niespodziewanej mocy i niewyobrażalnego okrucieństwa. Jesteśmy barbarzyńcami, którzy obrócili w perzynę tysiącletnie imperium. Z całym swoim prostactwem i niezrozumieniem dla jego potęgi.

A dziś nosi się na na rękach i nazywając bohaterami nadaje kolejne generalskie dystynkcje. I jak my, burzyciele świata, mamy stać na straży porządku? Czy nikt naprawdę nie zobaczył tego, co było, jest i będzie esencją przewrotu? To nie chęć ustanowienia nowego, ale sama potrzeba zmiany. To właśnie jest przewrót – krzyk o to, by było inaczej. A kiedy owo „inaczej” zostanie ziszczone nie mamy wcale pewności, że owa żądza, która je ustanowiła, została zaspokojona.

Dziś odebrałem medal „Zasłużony dla Narodów Ziemi”. Dedykuję go wszystkim moim ofiarom nosicielom mojej zemsty na systemie. Niezależnie od tego, co stanie się za chwilę, obiecuję Wam – moi drodzy zmarli (bo przecież należymy do siebie wzajemnie poprzez odwieczny archetyp zabójcy i ofiary połączonych razem winą), że nigdy nie zrezygnuję z dążenia do zmian, do tego, by urzeczywistniać „inne”, choćby i po to, by Wasza ofiara nie została zmarnowana.

Podziel się:

Reqiuem

Wybacz, albowiem zgrzeszyłem przeciw tobie.

Wybacz ciemny boże mojej młodości.

Zgrzeszyłem myślą, słowem i zaniedbaniem.

Zgrzeszyłem uczynkami wobec ciebie i przeciw tobie.

Zgrzeszyłem wątpiąc, że nie istniejesz.

 

Wybacz grzesznikowi. I zbaw go od dobrego.

Zbaw, choćby przez ciemność.

Podziel się:

Szczerze o bilecie

Nie powinno mnie tutaj być. A na pewno nie dziś.

Gdzieś w przededniu klęski.

Powinienem smażyć się teraz w tropikach, albo innym piekle.

 

Ale piekła nie ma. I tropików też nie.

Coś mi mówi, żebym skoczył, ale skok także nie ma sensu.

Bo za nim jest tylko nieistnienie.

 

Ps. dawno temu nie wiedziałem, że mówię o sobie. Dzisiaj nie wierzę w to, że ja stałem tym, o którym wtedy mówiłem.

Podziel się:

Lete

Czasami zastanawiam się,

którym kościom wierzyć.

Czasami nie wiem,

która ze złych wróżek miała rację.

I którego krzyku trwogi trzeba było się bać.

 

Ale wiem jedno, znam prawdę trwającą jak spokojne wody Lete.

Dwa słowa – nie zapomnisz.

Podziel się: